Mówili mi, że najlepsze lata, to lata spędzone w LO, ale nie w moim przypadku. Pięć wspaniałych lat przez które nie tylko nauczyłam się jak się „studiuje”,
      poznałam swój Babiniec i wiele ciekawych osób (nawet narzeczonego poznałam), ale na AWF-ie przede wszystkim nauczyłam się też prawdziwego
      życia…  jak za kilkaset złotych przeżyć miesiąc, zabawić się i dotrwać do „pierwszego”? Mój problem rozwiązała uczelnia która dała mi wiele perspektyw…

      Na początku kurs wychowawcy kolonijnego a za tym zaraz praca na stanowisku instruktora ogólno-sportowego a Campie Serwy w firmie CHRIS, rok
      później kurs Kierownika Wypoczynku Dzieci i Młodzieżyi kolejne stanowisko Kierownika Obozu. Pierwsze zarobione pieniądze przeznaczyłam na pozostałe
      kursy: fitness, pływanie (a nie pływanie sponsorowała mi uczelnia), Nordic Walking (prywatne zajęcia dla indywidualnych klientów zrobiły ze mnie niemal
      Studencką Milionerkę) i pozostawało też trochę na imprezowanie (no może trochę więcej ;)) Zima na studiach była by też ciężka gdyby nie
      kurs instruktora narciarstwa i praca przez niemal całą zimę na stokach w kraju jak i za granicą!

Potem Julka (jedna z dziewczyn z Babińca) zabrała mnie na spotkanie samorządu i zostałam tam. Praca przy organizacji imprez dla studentów (Wybory Miss, Ekiden, Juwenalia) nauczyła mnie organizacji, logistycznego myślenia i tego, że człowiek świetnie sobie radzi nawet bez snu. Podczas pracy w RSS BP jeździłam na różne AWF-y w tym czasie rozpoczęłam również „pracę” jako Przewodnicząca Komisji do Spraw Stypendialnych oraz podróżowałam z Promocją naszej Uczelni.

Pieniądze spływały na konto niemal przez cały rok! Najgorsze zaczęło się na rok przed ukończeniem studiów … Co ja chcę w życiu robić? Jasne, latem pracuje jako Kierownik Obozu w Chris,a co dalej?

Właśnie wtedy dostałam propozycję objęcia stanowiska Kierownika Ośrodka Wypoczynkowego oraz Kierownika Zielonych Szkół na Campie Tarda. Od 3 lat dodaję życia starym murom i widzę, że moja praca przynosi mi radość!

Nigdy się tu nie nudzę. Zarządzam około 30 osobową obsługą techniczną Campu oraz około 20 (latem 65) osobową grupą instruktorów. Mam 11 ha do ogarnięcia sprawy organizacji, logistyczne nie były mi obce (podczas studiów skończyłam również Zarządzanie Obiektami Hotelarskimi), prowadzę obiekt w którym w sezonie (kwiecień – październik) przyjmujemy około 4,5 tys dzieci i młodzieży! Stałam się kucharką, hydraulikiem, budowlańcem, księgową, zarządcą, ogrodnikiem ale przede wszystkim wiem JUŻ co chcę robić w życiu, jestem szczęśliwa!