Turystyka i Rekreacja! AWF! Biała Podlaska! 3xTAK!

      Dlaczego? Tego się nie da opisać, to trzeba po prostu przeżyć!

      Cudowna, rodzinna atmosfera!

      Rewelacyjna infrastruktura i kadra!

      Niezapomniane chwile i przyjaźnie do końca życia!

      Studia na tym kierunku rozwinęły mnie wszechstronnie. Ukończyłam liczne specjalizacje i kursy. Posiadam licencje: opiekuna i wychowawcy kolonii młodzieżowych, pilota wycieczek, instruktora fitness i nowoczesnych form rekreacji, instruktora aqua fitness. Na studiach magisterskich wyjechałam w ramach programu „Erasmus” do Turcji, gdzie poznałam ludzi o podobnych zainteresowaniach, lubiących szalone wyprawy pod hasłem „carpe diem”. Miałam możliwość studiowania na przepięknej uczelni Akdeniz w Antalya, a jednocześnie sposobność podróżowania po odległych zakątkach wschodu Turcji, Syrii, Jordanii oraz Libanu. To m.in. AWF ukształtował mój silny charakter, wolę walki, odwagę do stawiania sobie nowych wyzwań. Inaczej nie wyruszyłabym w podróż autostopem, mając w kieszeni kilkaset złotych, nie siedziałabym przy ognisku na pustyni z beduinem poznanym na couch surfingu, nie spałabym gdziekolwiek i nie jechała czymkolwiek, byleby tylko jechać, jak najdalej, zobaczyć, poznać, posmakować, jak najwięcej!

Odkąd pamiętam, pracowałam z ludźmi. Byłam barmanką, kelnerką na greckiej wyspie Rhodos, opiekunem na koloniach dla dzieci, instruktorem fitness oraz aqua fitness na koloniach odchudzających, instruktorem fitness w lubelskim hospicjum, pilotem wycieczek w Polsce, pilotem wycieczek i rezydentem w Turcji, teraz pracuję jako stewardessa na pokładach samolotów węgierskiego przewoźnika.

Kiedyś, w trakcie obozu wędrownego w Bieszczadach, w trakcie którego spotkała nas burza, jedna z prowadzących powiedziała: Student AWFu poradzi sobie zawsze, w każdych warunkach. I miała rację.

Dużo było sytuacji, w których pomyślałam : nie, to się nie może skończyć dobrze, o nie, nie… a później i tak kończyło się dobrze, ba, nawet bardzo dobrze! I tutaj znowu przypomina mi się scena z obozu „survival” z Mazur. Pamiętam, że bardzo się bałam jednej przeszkody, a mianowicie przejść za pomocą liny nad bagnem. Oczywiście, będąc na samym końcu, wpadłam w to bagno! Po uszy! Ale wyszłam, oczywiście, że wyszłam. Czasem nawet warto ubabrać się w bagnie, żeby później docenić trud naszego wysiłku. Wiem, że poradzę sobie w każdej sytuacji, nawet gdy będzie ona wydawała się nie do przejścia.

AWF rozbudził również we mnie ducha sportu i rywalizacji.Biegam, amatorsko. Mam już za sobą kilka półmaratonów. Dzięki mojej pracy brałam udział w zawodach m.in. w Skopje oraz Budapeszcie. Na półce marzeń ,obok wielu, znajduje się ukończenie maratonu. I zrobię to!

Biegam, latam, podróżuję i jestem szczęśliwa!

Pozdrawiam :)

Agnieszka PlisGaleria zdjęc